![]() |
|
Mysl tygodnia: Hę?
|
Inne ludzie: tykacz_blog_szalony sznirka_blog_tajemniczy ofca_blog_mily mark_blog_zajmujacy pat_blog_niedaleki lilith_blog_mrrroczny
Linki niekoniecznie politycznie poprawne:
Dawno, dawno temu... |
Źródło Dziwnym jest człowiek stworzeniem. Ma jedno, chce czegoś innego. Ma czegoś innego, chce jedno. ![]() żółwik 2010-02-11 01:39:55 skomentuj (2) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Masz takie delikatne dłonie.
Jak posąg albo ilustracja w starożytnej księdze Jak ceramiczne ręce z wystaw sklepowych. Ilu ludzi nimi zabiłeś? żółwik 2009-04-28 01:09:48 skomentuj (1) Emerald i miejsca . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ![]() W każdym mieście znajdują się takie miejsca, w które nie trafimy, jeśli właściciel nie będzie tego chciał. Ukryte pomiędzy piwnicami. Ukryte w podwórkach, do których mamy dostęp tylko po przesunięciu odpowiedniej deski od płotu. Takich, w których buty grzęzną w błocie i starych gazetach, a siwy stróż pilnuje pustego placu opierając się rękami o swoje kolana. Miejsca, do których nie można normalnie się dostać. Do wielu z nich prowadzą przejścia przez mieszkania, w których dominuje obdrapana zielona tapeta sprzed czterdziestu lat. Przechodząc widzimy spojrzenia zdziwionych naszą obecnością staruszków. Patrzą na nas popijając parzoną kawę, której zapach roznosi się w całym pomieszczeniu. Zasuszone wargi zostawiają ślady na filiżankach. Promienie słoneczne wpadające przez okno błyszczą unoszącymi się drobinkami kurzu. I tylko ta nie pasująca cisza wydobywająca się z otwieranych drzwi. Nie znajdziemy tych miejsc, jeśli one same nie będą tego chciały. Zdają się wyglądać jak ptaki przysiadłe na chwilę na słupach wysokiego napięcia, takie których właścicielom zabrakło już pieniędzy na wyremontowanie okien lub kupienie zestawu takich samych szklanek. Emerald przyszedł do jednego z nich. Czuł zapach drewnianego stołu, przy którym siedział opierając się o niego łokciami i rozglądając się spod przymkniętych powiek. Niewidomy staruszek grał na saksofonie melancholijne jazzowe kawałki. Zacierały się granice między absurdem a rzeczywistością. Przybrudzone szyby nie dawały dość światła, by rosnące na parapecie pokrzywy wyrosły zbyt wysoko. Nie wiadomo czy zasiały się tutaj przez przypadek, czy może specjalnie zostały sprowadzone przez właściciela. Słabe światło przypominało siedzącym o kończącym się popołudniu. Było ciepło i sucho. . żółwik 2007-06-10 11:46:42 skomentuj (8) |